David Guetta zamienił paryski Stade de France w największy parkiet świata. Trzy noce, dziesiątki tysięcy ludzi i jeden pretekst: 25 lat kariery francuza spiętych w jedno widowisko - „Ultimate Monolith Show".
Guetta nie ciągnął tego sam. Na scenę wyszła Jennifer Lopez, a niezapowiedziany Akon przypomniał wspólne przeboje sprzed lat. Peak time w wersji stadionowej, z widownią liczoną w dziesiątkach tysięcy.
Sam line-up supportów przez trzy wieczory sprzedałby bilety w każdym mieście: Armin van Buuren, FISHER i Black Coffee. Ale najmocniejszy moment był rodzinny - przed ojcem na scenę wyszedł Elvis Guetta, syn Davida.
Skąd ta duma?
„Że mój syn Elvis zagrał przede mną, to był prawdziwy symbol. Gramy zupełnie różną muzykę, ale z tą samą pasją. Jestem z tego dumny i szczęśliwy" - napisał Guetta na Instagramie. Krótko dorzuciła swoje Lopez: „On The Floor z Davidem Guettą w Paryżu!!!", a Black Coffee podsumował: „Sobota dobrze spędzona w Paryżu i na Ibizie. Dwa kraje, dwa klimaty... Lato rozkręca się na dobre".
Dla nas, redakcji bounce, to obrazek sezonu: ćwierć wieku na szczycie i stadion zamieniony w klub.

