Niewiele numerów z historii muzyki tanecznej niesie tyle bagażu, co „Toca’s Miracle”. Oryginalny wokalny motyw Fragmy po dwóch dekadach wciąż działa na parkiecie, a teraz wzięli go na warsztat Armin van Buuren i Pete Tong. Za mikrofonem stanęła Poppy Baskcomb.
Ryzyko, którego nie da się uniknąć
Sięganie po legendarny numer to zawsze zakład o wysoką stawkę. Zmienisz za dużo i odpychasz purystów, zmienisz za mało i całość brzmi jak produkcja zrobiona bez pomysłu. Ta wersja trafia w środek: szanuje korzenie oryginału i jednocześnie dokłada współczesną energię, zamiast wyłącznie odkurzać nostalgię.
Dwie różne szkoły w jednym numerze
Słychać tu dwa osobne temperamenty. Pete Tong wnosi orkiestrową rozmachową elegancję, którą wypracował przy cyklu Ibiza Classics, a Armin dokłada swój rozpoznawalny, euforyczny trance’owy napęd. Napięcie narasta konsekwentnie aż do głównego przełamania, a filtry i werblowe rolki podkręcają je jeszcze przed kulminacją. Obaj producenci mają za sobą dekady pracy przy dużych scenach i to widać w konstrukcji: nic tu nie dzieje się przypadkiem.
Wokal, który nie udaje oryginału
Poppy Baskcomb to najmocniejszy punkt tej wersji. Brytyjska wokalistka nie próbuje imitować oryginalnego topline’u, tylko śpiewa go po swojemu, z emocją słyszalną już od pierwszej zwrotki. Dzięki temu znany motyw dostaje nowe życie, a nie karaoke. Nowa wersja jest skrojona zarówno pod otwarte sceny, jak i ciemne klubowe sale - i ma szansę zostać w setach na dłużej niż jeden sezon.
Dla Armina to kolejne podejście do cudzej klasyki w krótkim czasie. Niedawno wziął na warsztat zupełnie inny materiał, o czym pisaliśmy przy jego wersji „Enjoy The Silence” nagranej z Silver Pandą. Wychodzi z tego całkiem spójna metoda pracy: brać utwór, który wszyscy znają, i szukać w nim miejsca na coś własnego, zamiast przykrywać go nowym bitem.
Wokół takich powrotów zawsze pojawia się pytanie, czy scena nie żyje za bardzo przeszłością. Tutaj odpowiedź jest prosta: melodia z „Toca’s Miracle” przetrwała dwie dekady zmian mody, więc raczej nie potrzebuje obrony. Pytanie brzmi tylko, czy ktoś potrafi ją podać na nowo bez psucia tego, co w niej działa - i ten singiel pokazuje, że się da.
Źródło: EDMTunes

