Lost Frequencies i brazylijska wokalistka Mari Froes wydali 4 września wspólny singiel „Paraíso”. Utwór łączy muzyczną tradycję Brazylii z melodyjnym house'em, a punktem wyjścia nie była sesja w europejskim studiu, tylko piosenka napisana w Rio de Janeiro.

Zaczęło się w Rio

Mari Froes napisała „Paraíso” wspólnie z DECCO podczas pobytu w mieście. Klimat tamtych dni przetrwał w gotowym, elektronicznym nagraniu. Słychać go w lekko płynącym rytmie, organicznych brzmieniach i intymnym wokalu. Froes czerpie z MPB, bossa novy i samby, więc pomost między dwoma odległymi światami powstał tu sam z siebie, a nie z założenia.

Produkcja, która zostawia miejsce

Najciekawsza rzecz w „Paraíso” dzieje się na poziomie warsztatu. Lost Frequencies nie przykrywa brazylijskich elementów własną produkcją, tylko buduje wokół nich świat dźwięków. Ciepły house'owy groove wyznacza puls utworu, a subtelne elektroniczne akcenty i akustyczne detale zostawiają przestrzeń dla brazylijskiego charakteru kompozycji. Całość trzyma rozpoznawalny, melodyjny styl Belga i nie gubi ducha oryginału. O innym spotkaniu house'u z wokalistą spoza sceny elektronicznej pisaliśmy przy singlu HUGELA z Brysonem Tillerem.

„Od pierwszego odsłuchu poczułem z ‘Paraíso’ szczególną więź. Głos Mari i brazylijska energia, którą wniosła do tej piosenki, miały w sobie ogrom charakteru. Chciałem dodać do niej własne brzmienie, nie tracąc przy tym ciepła, które stworzyła” - mówi Lost Frequencies.

Dwie różne drogi

Dla Lost Frequencies to kolejny rozdział kariery, która dawno wyszła poza „Are You With Me”. Po drodze były „Reality”, „Where Are You Now” z Calumem Scottem, „Black Friday (pretty like the sun)” i „Love Is The Only Thing”, miliardy odtworzeń, festiwale i listy przebojów. Mari Froes reprezentuje nowe pokolenie brazylijskich twórców. Fanów zebrała najpierw w internecie, przełomem okazał się „Vaitimbora” z francuskim duetem TRINIX, pozycję umocnił występ dla COLORS, a trasa po Europie i Ameryce Północnej niesie jej muzykę poza granice kraju.

„Pisanie tej piosenki z DECCO w Rio de Janeiro było niezwykle naturalnym i radosnym doświadczeniem, a dodanie do niej muzycznego świata Lost Frequencies sprawiło, że nabrała jeszcze większej wyjątkowości” - mówi Mari Froes. Tytuł znaczy „raj”, ale nie chodzi o miejsce na mapie, tylko o stan ducha, w którym dwa odmienne muzyczne światy do siebie pasują.

Źródło: Sony Music Polska