Scena elektroniczna straciła jedną z najbardziej nieokiełznanych postaci ostatniej dekady. Oliver Tree (właściwie Oliver Tree Nickell), łączący elektronikę, pop i alternatywę wokalista, autor piosenek i producent, zginął w wieku 32 lat w katastrofie śmigłowca w Rio de Janeiro.

Według CNN Brasil artysta był wśród sześciu ofiar zderzenia dwóch śmigłowców w powietrzu nad nadmorską dzielnicą Recreio dos Bandeirantes w niedzielny poranek. Służby potwierdziły, że nikt nie przeżył, a śledztwo wciąż trwa.

Kim był Oliver Tree?

Trudno go zaszufladkować. Debiutancki album „Ugly Is Beautiful" z 2020 roku trafił na szczyt list Billboardu i zgarnął złoty status RIAA, a single „Life Goes On" i „Miss You" przebiły się do mainstreamu. Na klubowym gruncie Tree kolaborował z Subtronics, Whethanem, Getterem, What So Not i Robinem Schulzem - dla nas, redakcji bounce, to właśnie ta rozpiętość była jego znakiem firmowym.

Odszedł w środku trasy - ponad 70 koncertów, 6 czerwca zagrał w Sao Paulo, a w najbliższych tygodniach miał ruszyć do Europy. Diplo pożegnał go jako „monumentalne, niekończące się źródło kreatywności" i „brata", który działał na „biblijnym poziomie" pewności siebie i wyobraźni, będąc „na misji dodawania radości tej scenie".

Zostają płyty, kolaboracje i ten kompletnie własny styl. Odpalcie „Ugly Is Beautiful" głośno. W jego duchu.