Lenzman nie żyje. Informację potwierdziła w niedzielę 12 lipca rodzina artysty w poście na jego instagramowym profilu. Teije van Vlie, bo tak nazywał się holenderski producent i DJ, zmarł w sobotę po ponad trzech latach życia z chorobą nowotworową. "Walczył z ogromną siłą, odwagą i miłością" - napisali w oświadczeniu jego żona Ashanti oraz córki Riva i Nya. O diagnozie - raku nerki wykrytym w styczniu 2023 roku, który dał przerzuty i okazał się nieuleczalny - Lenzman opowiedział publicznie dopiero w 2025 roku. Leczenie zakończył w maju.

Jego pozycję na scenie zbudował debiutancki album "Looking At The Stars", wydany w 2014 roku przez Metalheadz, legendarną wytwórnię Goldiego. Lenzman grał drum & bass miękki, ale nie cukierkowy: soulowa rama, w której jest miejsce na jazz i na wyraźny ślad hip-hopu, na wokale i emocje zamiast samej presji tempa. To ten rodzaj produkcji, którego słuchasz w domu tak samo chętnie jak na parkiecie.

Równie ważne było to, co robił poza własną muzyką. W 2016 roku założył The North Quarter, wytwórnię, która stała się domem dla takich artystów jak FD, Note, Fox czy Objectiv, i jednym z najbardziej rozpoznawalnych szyldów współczesnego d&b. Sam tłumaczył to prosto: przy podpisywaniu nowej osoby nie interesowało go, czy ma już fanów i czy płyta się sprzeda, tylko czy jej brzmienie wnosi coś swojego. "Kiedy pierwszy raz wsiąkłem w jungle i drum & bass, scena była naprawdę różnorodna" - mówił w wywiadzie dla DJ Maga w 2023 roku. Chciał, żeby jego katalog działał tak samo i żeby potrafił zaskakiwać.

Mimo choroby pracował do końca. W ostatnim czasie ukazały się "We Blessy" na 1985 Music, nagrane z Foxem i Satlem, oraz dwa numery zrobione ze stałym współpracownikiem Redeyesem: "Heart Is So Heavy" z Pintym i Natachą Kangą oraz "Out The Dance" z Dannym Sanchezem. Te ostatnie mają trafić na wspólny album z Redeyesem, który The North Quarter ma wydać jeszcze w tym roku. W czerwcu w londyńskim klubie Phonox odbyła się impreza charytatywna na rzecz jego rodziny, z setami ekipy The North Quarter, DJ Flight, LSB, Workforce i GLXY. Lenzman pisał potem, że oglądał wszystko z domu, a najtrudniejsza była dla niego świadomość, że nie zagra już nigdy więcej: "chodzi chyba o to, że nie zobaczę was ponownie i nie doświadczę już grania, rzeczy, którą tak bardzo kochałem".

Kondolencje płyną z całej sceny: pożegnali go między innymi Metalheadz, Mantra, Jamz Supernova, Quartz i Martyn. Goldie napisał, że patrzył, jak Lenzman rośnie przez lata i staje się jednym z najżyczliwszych i najpiękniejszych ludzi, jakich można spotkać. Zostaje katalog, który pokazuje, że taneczna muzyka potrafi być jednocześnie precyzyjna i czuła.